wtorek, 27 września 2011

Płyny micelarne

Haaalo! Kto jeszcze używa zestawu mleczko + tonik ? :) Coraz więcej z nas rezygnuje z nich, na rzecz ostatnio bardzo popularnych płynów micelarnych.Nie ma w tym nic dziwnego; jedną butelkę płynu łatwiej zabrać w podróż, nie zajmie nam też tyle miejsca na toaletce.Poza tym, jest na bazie dobroczynnej wody termalnej. Zazwyczaj jest bardzo delikatny dla naszej skóry, nie wywołuje alergii i oczywiście doskonale usuwa makijaż i brud z naszej twarzy.No właśnie...zazwyczaj.A cena? Waha się od ok.12 zł do ok.50zł. Przetestowałam płyny 5-ciu firm i sprawdziłam, czy to, o czym zapewniał mnie producent jakkolwiek miało się do rzeczywistego efektu.

Ziaja, seria Sopot Spa, cena ok. 10zł - opakowanie 200 ml
Producent twierdzi :  płyn tonizuje, nie zawiera kompozycji zapachowej, zapewnia łagodny demakijaż, zapobiega wysuszeniu skóry, zmiękcza skóra i redukuje napięcie naskórka, wpływa kojąco na podrażnienia.
Moja opinia : 'na plus' no na pewno cena, płyn delikatnie zmywał makijaż, ale czasem niestety zbyt delikatnie. Bywało, że po przemyciu buzi płynem, wacik był czysty, a później, gdy przemywałam twarz tonikiem, na waciku pozostawały jeszcze resztki niedomytego makijażu, nie radził sobie do końca z usunięciem np. kryjącego mocno podkładu. Nie dał rady też mojej wodoodpornej mascarze. (Musiałabym wylać pół buteleczki na raz. Ale wtedy najprawdopodobniej straciłabym wzrok). Płyn boleśnie szczypał mnie w oczy. Wiem jednak, że są osoby, którym on odpowiada, więc za taką cenę może warto go sobie przetestować.

Avene, Micellar lotion, ok. 50 zł - opakowanie 200ml
Producent twierdzi : stosować mogą go osoby ze skórą wrażliwą, usuwa makijaż twarzy, oczu i ust oraz zanieczyszczenia, łagodzi podrażnienia, ma lekką formułę, nawilża, daje uczucie komfortu, pozostawia skórę elastyczną i delikatną.
Moja opinia : sraty-taty :) ok ,płyn nie podrażnia, jest delikatny, ale tu ta sama historia, czasem jej nie domywał, zwłaszcza wodoodpornego tuszu, a za taką cenę myślę, że mam prawo trochę od niego powymagać . Z dziennym sobie radził, ale ciężki, mocny makijaż go przerastał. Był wydajny, nie ściągał skóry, nigdy nie podrażnił. Ma przyjemny zapach. Moim zdaniem płyn nie jest warty takich pieniędzy. Choć uwielbiam wodę termalną tej firmy i uważam, że jest najlepszą jaką stosowałam, to ten płyn nie jest aż tak ekskluzywny na jaki się kreuje :p

La Roche-Posay, Physiological Micellar Solutiom, ok. 40 zł - opakowanie 200ml
Niestety nie posiadam już butelki, więc nie przytoczę nic z etykietki. 
Moja opinia : To był mój pierwszy płyn micelarny, jaki używałam. Dobrze zmywał makijaż, choć wtedy nie używałam wodoodpornych tuszy. Nie wysuszał cery, a wręcz ją nawilżał. Nie mogę powiedzieć o nim złego słowa. Jest porównywalny do Biodermy, ale tu już wybór jest kwestią indywidualną. Pięknie pachniał i aż chciało się go używać. Nigdy nie podrażnił mi skóry, był jednak trochę mało wydajny.

Bioderma, seria Sensibio H2O, ok 43 zł - opakowanie 250 ml, KWC wg. forum Wizaz.pl
Producent twierdzi : dla skóry wrażliwej, oczyszcza i demakijażuje skórę twarzy i oczu (nawet tusze wodoodporne), nie narusza warstwy hydrolipidowej, łagodzi i odświeża.
Moja opinia : przez bardzo długi czas byłam nim zachwycona. Nie zliczę ile butelek wykorzystałam. Dokładnie zmywał mój makijaż, radził sobie z moim tuszem wodoodpornym ( ale mógłby lepiej :p ), delikatny, lekki, nie podrażniał. Myślę, że nawet łagodził skórę. Jeśli chodzi o wydajność to szału nie ma, ale tragedii też nie. Ogólnie ma faktycznie same zalety. No...może oprócz tej ceny :)

Bourjois, Eau Micellaire Demaquillante, ok.13 zł - opakowanie 250 ml
Producent twierdzi : hipoalergiczny, łagodzący, do oczyszczania twarzy i oczu, testowany na osobach o wrażliwej skórze i oczach
Moja opinia :  kupiłam go zmęczona wydawaniem 'fortuny' na Biodermę. Dobra marka kosmetyczna, rozsądna cena, więc musiałam przetestować. Obecnie stosuję już  5-tą (6-tą?) butelkę. Płyn wydaje mi się, że jest może trochę mniej delikatny niż Avene, czy Bioderma, ale nie ma to u mnie żadnych negatywnych skutków. Nie podrażnia twarzy, ani oczu, nie wysusza, nic mi po nim nie 'wyskakuje'. Zdecydowanie najlepiej usuwa ze wszystkich 5-ciu tusz wodoodporny. Jest wydajny, bo nie muszę wylać 'pół' butelki, by dokładnie zmyć makijaż. Za tą cenę zdecydowanie wart wypróbowania.

>>>Jeśli nie jesteście w stanie lub po prostu nie macie ochoty wydawać co chwilę ok.40zł na płyn micelarny, polecam zainteresować się jego tańszymi wersjami. Nie mogę obiecać, że zadziałają u każdej z was, ale w przypadku takich kwot, warto dać im szansę. 'A nóż-widelec' przypadnie do gustu :))) <<<

Zachęcam do dzielenia się własnymi spostrzeżeniami i opiniami :)))       

piątek, 23 września 2011

Mascary / Tusze do rzęs

Nie wiedziałam od czego powinnam zacząć, więc drogą małego losowania wypadło na tusze do rzęs. Każda firma kosmetyczna (mała, czy duża), która posiada w swojej ofercie tzw. kolorówkę, ma przynajmniej 2-3 tusze. Ale jeśli weźmiemy pod uwagę takie giganty kosmetyczne jak Rimmel, bądź Maybelline, patrząc wyłącznie w ich szafach na mascary, to oczopląs gwarantowany. Nawet jeśli już zdecydowałyśmy się, jakie funkcje powinna spełniać ta nasza mascara, okazuje się, że tylko jedna dana firma proponuje aż 5 takich , które wg. producenta zachwycą nas i spełnią swoją funkcję w 100 %. Bywa, że każda z tych 5 występuje w 3 wersjach. I co wtedy?Wszystkie jednak dobrze wiemy, że duża część tych 'cudownych kosmetyków' to straszne barachło.

Dzisiaj postaram się wam zrecenzować kilka mascar, które używałam lub używam w mojej makijażowej 'karierze'. Zaczynamy !!!

Mała ciekawostka odkryta przeze mnie nie tak dawno temu : w języku galicyjskim, portugalskim oraz rumuńskim słowo rimel (pisane przez jedno 'm') to właśnie tusz do rzęs :)
Kolejność recenzji tuszy Rimmel jest zgodna z moją oceną. Od najlepszej do najgorszej.
     
RIMMEL SEXY CURVES (full volume & curve mascara)
+ TAK! faktycznie podkręca rzęsy
+ widocznie podkreśla rzęsy - głęboka czerń
+ dodaje objętości (ale nie ma tu mowy o efekcie sztucznych rzęs)
+ nie skleja rzęs, wprost przeciwnie - pięknie rozdziela
  (i to właśnie raczej to rozdzielenie daje efekt lekko większej objętości)
+ bardzo elastyczna, świetnie wyprofilowana szczoteczka ułatwia aplikacje
+ bardzo dobra konsystencja, formuła tuszu (nie odbija się na powiekach, nie osypuje, zero grudek)
+ ładne, poręczne opakowanie o poj.8ml, wydajny
+ cena
Idealna na dzień i wieczór. Jeśli jednak na wieczór życzymy sobie spektakularnie, scenicznie pogrubionych rzęs, polecam sięgnąć po coś innego, bo tusz raczej wydłuża niż pogrubia. Kosmetyk warty polecenia.

VOLUME FLASH (ja miałam Curved Brush, zdjęcie przedstawia wersję z klasyczną)
+ mocna czerń
+ poj. 8 ml
+ nie osypuje się
+ cena
 +/- moje rzęsy były pogrubione, ale na pewno nie 5x
- można się było nim wymazać (szczoteczka nabierała zbyt wiele produktu)
- zostawiał grudki
- nie był szczególnie wydajny

Stosowanie tego tuszu na początku nie należało do przyjemności. Dopiero pod koniec, kiedy tusz pod wpływem wtłaczanego do niego podczas użytkowania powietrza, nabrał prawidłowej konsystencji ,a na szczoteczkę nabierałam mniejszą jego ilość, moje rzęsy zostały skomplementowane ;p

GLAM EYES
001 Black
Tu sprawę ujmę w kilku zdaniach. Cena jak zwykle na plus, pojemność standardowa - 8 ml. Szczoteczka jest bardzo elastyczna, ale jest to jedyna rzecz 'bardzo' jeśli chodzi o tą mascarę. Bo hmm... ten tusz wszystko robi lekko. Lekko rozdziela, lekko wydłuża, lekko pogrubia. Tylko jak za każdym razem dzióbałam się w oko tymi ostrymi ząbkami nie było mi lekko... Zdecydowanie nie jestem jej entuzjastką i uważam, że szkoda na nią i pieniędzy i naszych nerwów.

EXTRA SUPER LASH
czyli EXTRA SUPER CHŁAM
+ cena
+ poj. 8ml
 Chociaż cena jej jest symboliczna, to nie wart ona nawet jednej złotówki. Aplikacja to koszmar, a efektów 'ani widu ani słychu' :( Ona po prostu zupełnie nic nie robi z rzęsami. Nigdy więcej !!!

Maybelline - kolejność tak jak w przypadku Rimmel'a od najlepszej do najgorszej.
the COLOSSAL VOLUM' EXPRESS - CAT EYES (tuch z wygiętą szczoteczką). Najnowszy członek 'rodziny' Colossal Volum'
+ opakowanie (ja jestem fanką)
+ podkreśla rzęsy - piękna, głęboka czerń
+ w zależności od tego ile mascary nałożymy, możemy 'budować' pogrubienie, wydłużenie i podkręcenie rzęs, dzięki czemu uzyskamy zarówno dzienny, delikatny 'look', jak i efekt sztucznych mega pogrubionych scenicznych wręcz rzęs
+ poj. 9,5ml
+ cena (zwłaszcza ostatnio są na nią wszędzie promocje, niekiedy baaardzo opłacalne) 
- na początku użytkowania łatwo się nią upaćkać, bo tusz jest trochę za rzadki

the COLOSSAL VOLUM' EXPRESS wersja zwykłam i waterproof

Ten tusz zbierze same komplementy. Opakowanie, cena, pojemność. Ale co najważniejsze spełnia swoją rolę, pięknie i widocznie pogrubia, przy ok 3 warstwie  możemy uzyskać przepiękny wachlarz rzęs, które się nie posklejały. Zero grudek, zero 'odbitek' ponieważ konsystencja i formuła nie pozwalają narzekać. Nie ma też obaw,że się skruszy i obsypie w ciągu dnia. Idealny na dzień i na wieczorne wyjścia. Jeśli chodzi o opcję wodoodporną (na opakowaniu kolor fioletowy zmieniono na niebieski) to nie radzę pływać w niej w morzu, czy basenie - efekt pandy mamy tu gwarantowany. Jednak powinien przetrwać potok łez wzruszenia :)

GREAT LASH
blackest black
Tusz idealny dla młodszych konsumentek, czyli nastolatek w wieku szkolnym, które chcą już zacząć swoją przygodę z makijażem. Idealna jako 'ta pierwsza' mascara. Nada lekko czarny kolor, jest łatwa w aplikacji, bardzo tania, a na dodatek niezwykle pojemna - 12,5 ml  i cóż... to by było na tyle. Bo jeśli chcemy by nasze rzęsy nie uzyskały nic poza kolorem, nie rzucały się w oczy to, to jest mascara idealna.

No to teraz coś z tzw. 'wyższej półki'.
LANCOME HYPNOSE
- opakowanie
- głęboka czerń
- rozdziela rzęsy (brak problemu ze sklejonymi rzęsami)
- widocznie pogrubia, wydłuża - efekt 'budowania' - każda kolejna warstwa wzmacnia efekt
- wygodna szczoteczka, która nabiera idealną ilość tuszu
- nie odbija się na powiekach, nie osypuje
- świetna formuła, konsystencja
+/- wydajny, ale i tak mamy go krócej niż inne tusze (patrz poj.)
- cena
- pojemność - 6ml

YVES SAINT LAURENT EVERLONG MASCARA
 Ładnie podkreśla, rozdziela, wydłuża, pogrubia. Ale efekt rzęs nie jest zniewalający. Zero grudek, nie odbija się, nie skleja rzęs, Czerni też nic nie mogę zarzucić. Ten tusz jest po prostu ok. Jedyne co mnie zachwyciło był zapach. Produkt lekko pachnie perfumami i nie(!), wcale nie uczula*. To pisałam ja, posiadaczka najwrażliwszych oczu jakie znam.
*żadna z wymienionych w poście mascar nie spowodowała u mnie reakcji alergicznej.

P.S. : Jestem na etapie testowania kilku innych mascar, więc jak tylko będę miała coś sensownego na ich temat do napisania - zrobię to !

Powyższe recenzje są osobiste, opisuję jak te kosmetyki działały w moim przypadku. Jak wiadomo z tym bywa różnie. To co jedna uzna za hit, druga za kit. Zapraszam do dzielenia się swoimi spostrzeżeniami, refleksjami na temat różnych marek. W ten sposób wszystkie będziemy mogły sobie wzajemnie pomagać.
A no właśnie. Jaki jest wasz ukochany tusz do rzęs ?

czwartek, 22 września 2011

O blogu, o mnie ...

Witam wszystkich, którzy z jakiegoś powodu trafili na tę stronę :) Blog ten poświęcony będzie w pełni mojej wielkiej pasji, a konkretnie sztuce makijażu, a co za tym idzie kosmetykom. Chcę uprzedzić jednak, że nie posiadam żadnego wyższego wykształcenia związanego z tym tematem, nigdy nie studiowałam kierunku powiązanego jakkolwiek z kosmetologią itp.. Moja wiedza oparta jest na moim osobistym doświadczeniu. Recenzje i porady, którymi będę się z wami dzielić, są wynikiem stosowania produktów przez moją skromną osobę. Strona ta, moje opinie są w pełni niezależne. Oznacza to, że to ja jestem sponsorem wszystkich przedstawianych w postach produktów, a także testującym je 'królikiem doświadczalnym'. Blog powstał, by móc dzielić się z wami moją pasją, a nawet jeśli się uda - pomagać wam.

Wszystkich was serdecznie pozdrawiam i zachęcam do czytania bloga jak najczęściej. xoxo